Unijne cło wyrównawcze obejmuje wyłącznie samochody w pełni elektryczne wyprodukowane w Chinach. Auto tej samej marki złożone w Unii Europejskiej wjeżdża na rynek bez tego obciążenia. To jedno zdanie tłumaczy falę inwestycji, która przetacza się przez Europę od 2024 roku, i przesądzi o cenach w polskich salonach w perspektywie najbliższych lat.
Udział chińskich marek w europejskiej sprzedaży nowych samochodów wzrósł z około 0,5 procent w 2020 roku do 5,8 procent w 2025.
Stan na sierpień 2026. To jest hasło wymagające przeglądu co kwartał, bo harmonogramy przesuwają się regularnie.
| Marka | Lokalizacja | Status | Co powstaje |
|---|---|---|---|
| Chery i Ebro | Barcelona, Hiszpania | produkcja od listopada 2024 | SUV-y Ebro S700 i S800, docelowo Omoda i Jaecoo |
| Xpeng (Magna Steyr) | Graz, Austria | montaż | G6 i G9 |
| Leapmotor (Stellantis) | Madryt, Hiszpania | uruchamiana | co najmniej jeden model |
| BYD | Szeged, Węgry | produkcja próbna, seryjna zapowiadana na drugą połowę 2026 | pierwszy model to kompaktowy Dolphin Surf |
| SAIC (MG) | Galicja, Hiszpania | budowa | start zapowiadany na 2028 |
| Dongfeng (Stellantis) | Rennes, Francja | plan | od 2028 |
| Geely | Walencja, Hiszpania | plan, dawna hala Forda | nieogłoszone |
| GAC | negocjacje | rozważane przejęcie fabryki Audi w Brukseli | nieogłoszone |
Zakład BYD w Szeged to inwestycja rzędu czterech miliardów euro i pierwsza fabryka samochodów osobowych tej marki w Europie. Planowana druga fabryka BYD w Turcji, w okolicach Izmiru, została wstrzymana. Powód jest regulacyjny: Turcja nie należy do Unii Europejskiej, więc auto stamtąd nie korzysta z pełnego statusu produktu unijnego.
Pierwsza to budowa od zera, jak BYD w Szeged. Kosztuje najwięcej i trwa najdłużej, ale daje pełną kontrolę nad procesem i nad łańcuchem dostaw.
Druga to wejście do istniejącego zakładu, najczęściej porzuconego przez europejskiego producenta. Chery przejął dawną fabrykę Nissana w Barcelonie, Geely rozmawia o hali Forda w Walencji, Chery negocjuje w sprawie nieczynnych zakładów Volkswagena w Dreźnie i Osnabrück. Ta droga jest szybsza, tańsza i politycznie wygodniejsza, bo przywraca miejsca pracy tam, gdzie właśnie zniknęły.
Trzecim wariantem jest montaż kontraktowy u niezależnego producenta, jak Xpeng u Magna Steyr w Grazu, albo produkcja w zakładach partnera z branży, jak Leapmotor u Stellantisa.
Fabryka samochodów bez fabryki ogniw nie rozwiązuje problemu łańcucha dostaw. CATL buduje zakład w węgierskim Debreczynie i prowadzi wspólne przedsięwzięcie ze Stellantisem w hiszpańskiej Saragossie, nastawione na ogniwa LFP do tanich europejskich elektryków. Pierwsza fabryka CATL poza Chinami ruszyła w 2022 roku w Erfurcie w Niemczech.
Na liście lokalizacji nie ma ani jednej polskiej. Wskazywanym powodem jest stanowisko Polski w głosowaniu nad unijnymi taryfami na chińskie elektryki, które było poparciem dla ceł. Inwestycje trafiły do krajów, które głosowały przeciw albo wstrzymały się od głosu.
Skutek dla polskiego rynku jest podwójny. Nie ma miejsc pracy w produkcji, a auta i tak trafiają do salonów, tylko z fabryk w Hiszpanii, na Węgrzech i w Austrii.
Auto z fabryki w Unii nie płaci cła wyrównawczego, które przy niektórych producentach sięga trzydziestu pięciu procent, ani cła bazowego dziesięć procent. Szczegóły stawek w haśle o cle na chińskie samochody elektryczne.
Nie znaczy to jednak, że cena spadnie o tyle samo. Produkcja w Europie jest droższa: koszty pracy, energii i logistyki komponentów są wyższe niż w Chinach. Realistyczne oczekiwanie to stabilizacja cen i szersza oferta, a nie skokowa obniżka.
Drugi efekt jest dostępnościowy. Auto produkowane w Europie ma krótszy łańcuch dostaw części zamiennych, co przekłada się na czas napraw i na koszt ubezpieczenia.
Numer VIN. Pierwszy znak oznacza region produkcji, a litera L wskazuje Chiny. Auta wyprodukowane w Unii dostają identyfikator europejski, zaczynający się od litery z drugiej połowy alfabetu. Rozwinięcie w haśle o VIN chińskiego samochodu.
To jedyny pewny sposób. Materiały handlowe podają markę i model, ale nie miejsce produkcji, a ten sam model bywa w tym samym roczniku produkowany równolegle w dwóch zakładach.
Kierunek jest jednoznaczny: coraz więcej modeli chińskich marek sprzedawanych w Polsce będzie powstawać w Europie. Najpierw modele o największym wolumenie, czyli kompaktowe elektryki i SUV-y klasy średniej, bo przy nich cło waży najwięcej w cenie.
Modele niszowe, drogie i produkowane w małych seriach zostaną przy imporcie z Chin, bo dla nich uruchomienie linii w Europie się nie opłaca. Przy takich autach cło wyrównawcze pozostanie w cenie na stałe.
Harmonogramy uruchomień przesuwają się o kwartały, a negocjacje o przejęcie hal kończą się albo podpisem, albo ciszą. Trzy rzeczy warto sprawdzać co kwartał: czy fabryka w Szeged przeszła z produkcji próbnej na seryjną, które modele Omody i Jaecoo faktycznie schodzą z linii w Barcelonie oraz czy któraś z negocjowanych lokalizacji w Niemczech i Wielkiej Brytanii została potwierdzona.
Czwartą rzeczą jest kierunek odwrotny: europejscy producenci przenoszący produkcję do Chin. Cło wyrównawcze obejmuje bowiem auto z Chin niezależnie od tego, czyj znaczek ma na masce, co pokazuje przykład aut produkowanych w Szanghaju i sprzedawanych pod markami spoza Chin.